Ludzkie rasy nie istnieją. Złożony i ściśle charakterystyczny dla danego terenu klimat determinuje jednak sportowe predyspozycje. W bieganiu ten problem znajduje swoje najlepsze odzwierciedlenie. Pierwsze na myśl przychodzą sprinty, w których szukanie białego w finale jest jak wypatrywanie księżyca na rozświetlonym słońcem niebie (gdzieś tam jest, ale mało widoczny). Poddaliśmy analizie wszystkie występujące w programie igrzysk olimpijskich konkurencje, żeby sprawdzić, gdzie biali mają największe sportowe szanse.

 

SPIS TREŚCI:

1. Bariery w biegach

2. 100 metrów

3. 200 metrów

4. 400 metrów

5. 800 metrów

6. 1500 metrów

7. 5000 metrów

8. 10000 metrów

9. Maraton

10. To nie rasa, ale geografia determinuje nasze zdolności

Indywidualne plany
dietetyczne i treningowe
-23 kg -23 kg -7 kg -25 kg -7 kg +13 kg -15 kg -23 kg -6 kg -18 kg -10 kg -11 kg już od 39,99 zł za miesiąc

 


1. Bariery w biegach

Tabela, jaką w tym celu stworzyliśmy, ukazuje osiem konkurencji olimpijskich, do których dopasowaliśmy najbardziej charakterystyczne bariery. Uwzględniliśmy w niej także trzy kolory skóry odpowiadające trzem różnym pochodzeniom: afrykańskiemu, europejskiemu oraz azjatyckiemu. Kolorem niebieskim oznaczyliśmy te rodzaje pochodzenia, do których należą rekordy świata.

 

 

Co wynika z powyższej tabeli? Jeśli ocenić ją od razu całościowo, rzuca się w oczy przede wszystkim ogromna dominacja czarnoskórych biegaczy. Posiadają 12 spośród 16 rekordów świata i aż 13 konkurencji uczynili oni swoją specjalnością. Biali odnajdują się dobrze zaledwie w dwóch konkurencjach (400 i 800 metrów kobiet), zawodnicy z Azji, a konkretnie Chinki – także w dwóch (1500 i 10000 metrów), zawodnicy określani jako rasa mieszana stanowią natomiast tak iluzoryczny procent, że postanowiliśmy ich w ogóle nie uwzględniać. Jednak po kolei.

 

2. 100 metrów

Dystans, gdzie toczy się pojedynek o miano najszybszego człowieka planety, jest opanowany przez sprinterów, którzy swoim pochodzeniem etnicznym sięgają Afryki Zachodniej. Dlaczego ich korzenie dotyczą nie całego kontynentu, tylko jego zachodniej części, która obejmuje jedynie

17 spośród 57 wszystkich państw? Rozwiązanie zagadki tkwi w szczególnym położeniu geograficznym, z którego wynika unikalna dla ludzi tam żyjących budowa anatomiczno-fizjologiczna.

  Fabryka Siły Sklep

Półsuchy klimat oraz średnia temperatura rzędu 25–36 stopni Celsjusza wymusza na organizmie zmiany adaptacyjne takie jak szeroka i wypukła klatka piersiowa, krótkie drogi oddechowe, szerokie nozdrza, krótki tułów

i długie nogi. Charakterystyczne są także wysoka gęstość kości i duża sieć gruczołów potowych. Analiza tych cech pozwala dojść do wniosku, że sprinterzy z tego rejonu Afryki są uprzywilejowani w sprincie, ale przytoczmy statystyki. Z grona 89 zawodników i 64 zawodniczek, którzy złamali bariery 10 i 11 sekund, aż 80% pochodzi z jednego spośród 17 państw leżących tuż przy Oceanie Atlantyckim. Przypadek? Raczej wypadkowa genów, które wymieniona liczba sprinterów odziedziczyła po przodkach.

 

Skupmy się teraz na elitarnym gronie tych zawodników, którym udało się przedrzeć do grona najszybszych. Wśród mężczyzn będzie to tylko jeden wyjątek – Francuz Christophe Lemaitre, który w 2010 roku przebiegł „setkę” w rekordowym czasie 9.92 sekundy. Wśród kobiet tych wyjątków jest natomiast całkiem spora liczba, bo aż 12. Najszybszą z nich jest Rosjanka, do której należy także biały rekord świata na 60 metrów. Irina Privalova w 1994 roku przebiegła 100 metrów w czasie 10.77 sekundy. Jako ostatnia 11 sekund złamała Ukrainka Zhanna Block (10.82 sek.). Uczyniła to równe 12 lat temu w Edmonton.

 

Warta szczególnej uwagi jest też obecność w gronie pogromczyń „11” polskiej sprinterki Ewy Kasprzyk, która w 1986 roku przebiegła ten dystans w 10.93 sekundy. Wciąż daleko nam jednak do najszybszych. Męski i żeński rekord na 100 metrów wynosi odpowiednio 9.58 i 10.49 sekundy. Jest rzeczą mało prawdopodobną, żeby jego poprawy dokonał kiedykolwiek białoskóry zawodnik. Kibicom pozostają co najwyżej ogromne emocje, kiedy raz na jakiś czas zobaczą klękającego w blokach białego sprintera. Wniosek dla współczesnych białych sprinterów? Nie łudźcie się. Zabawa w sprint to jak gra w lotka, gdzie fenomeny łamiące 10 i 11 sekund zdarzają się raz na 600 milionów urodzeń.

 

3. 200 metrów

Można odnieść wrażenie, że im dłuższy sprint, tym biali mają większe szanse. Odcinek 200 metrów w historii faktycznie pozostawiał pole do popisu dla białoskórych biegaczy. Od 2000 roku mieliśmy zarówno białego mistrza olimpijskiego Greka Kenterisa (Sydney 2000), jak i mistrzynię świata Rosjankę Kapachinskayę. Poniżej bariery 20 sekund pobiegło też czterech białych sprinterów (w tym Polak Marcin Urbaś: 19.98 sek.). Poniżej bariery 22 sekund pobiegło osiem sprinterek o tym samym kolorze skóry.

 

Jeśli chodzi o rekordy świata, tu sytuacja wygląda już zgoła odmiennie. Wśród mężczyzn niepodważalny prym wiedzie Jamajczyk Usain Bolt (19.19 sek.), a wśród kobiet legendarna Griffith-Joyner (21.34 sek.). Najbliżej tych pochodzących z Afryki sprinterów są Włoch Pietro Mennea (19.72 sek.)

i Niemka Marita Koch (21.71 sek.). Na przestrzeni ostatnich lat poza Christophem Lemaitrem (19.80 sek.) nie pojawił się jednak nikt, kto mógłby zbliżyć się do ich rekordów na chociażby 0.5 sekundy. Także tutaj niemożliwe jest, abyśmy stali się w przyszłości świadkami białego rekordu świata.

 

4. 400 metrów

Dystans jednego okrążenia jest na swój sposób wyjątkowy, jeśli chodzi

o obecność białych sprinterów. Pierwsza miła niespodzianka to fakt, że rekord świata wśród kobiet należy do białej Niemki Marity Koch (47.60 sek.). Rekord ten jest nieosiągalny dla jakiejkolwiek ze współczesnych sprinterek. Sezon 2013 z najlepszym wynikiem na świecie zakończyła Botswanka Amantie Montsho (49.33 sek.). Całkiem niedaleko niej uplasowała się jednak Rosjanka Krivoshapka z wynikiem 49.57 sekundy.

 

Podobnie jest u mężczyzn. Rekord świata należy do Michaela Johnsona (43.18 sek.), ale jeszcze w 2006 roku śmiało mówiło się o tym, że jego rekordowi może zagrozić biały sprinter Jeremy Wariner, który swój rekord doprowadził do idyllicznego wynik 43.45 sekundy! 0.27 sekundy – tyle więc wyniosła strata Warinera do zderzenia się z legendą Johnsona. Gorszą wiadomością jest fakt, że Wariner jako jedyny dotychczas biały sprinter złamał barierę 44 sekund. Wśród kobiet barierę 50 sekund złamało natomiast aż 27 białych sprinterek, co pozwala sądzić, że jest to dystans, który Europejki mogą jeszcze w przyszłości zdominować.

 

5. 800 metrów

Biali śmiało mogą liczyć tutaj na niespodzianki. Być może dlatego, że jest to dystans średni, gdzie rolę odgrywają zarówno zdolności szybkościowe,

jak i wytrzymałościowe. W męskich 800 metrach rekord świata należy do Kenijczyka Davida Rudishy, który w sierpniu 2012 roku jako pierwszy

w historii złamał barierę 1:41.00 sekundy (1:40.91 sek.).

 

Trzecim najszybszym zawodnikiem w historii tego dystansu jest jednak biały Brytyjczyk Sebastian Coe, dwukrotnie złoty i dwukrotnie srebrny medalista igrzysk olimpijskich na 800 i 1500 metrów. W roku 1981 jako pierwszy człowiek w ogóle przebiegł dwa okrążenia poniżej bariery 1:42.00 sekundy. Kto wie, do jakich granic przesunąłby on możliwości białych ludzi na 800 metrów, gdyby nie toksoplazmoza, na którą zachorował, gdy był u szczytu kariery. Jak do tej pory charakterystyczną granicę 1:43.00 sekundy pokonało 24 biegaczy (w tym 6 białych).

 

U kobiet rekord świata należy już do białej Czeszki Jarmili Kratochvilovej, która 30 lat temu osiągnęła czas 1.53:28 sekundy. Dopiero w 2008 roku zbliżyła się do jej rekordu Kenijka Pamela Jelimo (1:54.01 sek.). Co jednak zasługuje na wyeksponowanie, to statystyka wykazująca, że poniżej wymagającej bariery 1:56.00 sekundy pobiegło aż 19 białych zawodniczek, a tylko 7 czarnych. Czyżby jedyna konkurencja, która ma szansę na hegemonię białych także współcześnie? Ostatnie igrzyska, na których po złoto i brąz sięgnęły dwie białe zawodniczki, pozwalają w to głęboko wierzyć.

 

6. 1500 metrów

Próżno szukać białych na współczesnej liście najszybszych zawodników tego dystansu. Zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet niepodzielnie rządzą czarnoskórzy biegacze. Jednak jeśli poddać analizie najlepsze wyniki wszech czasów, to można przeżyć duże zaskoczenie, szczególnie jeśli chodzi o 1500 metrów kobiet. Tam bowiem pierwsze cztery najlepsze rezultaty należą do… Chinek! W pierwszej dziesiątce jest ich natomiast aż 7! Co jeszcze bardziej zdumiewające, w czołówce w ogóle nie ma zawodniczek pochodzenia afrykańskiego. Są natomiast trzy białe kobiety. Jeśli przeanalizujemy jednak tabele najszybszych zawodniczek minionego sezonu, to Chinkę znajdziemy dopiero na 147 miejscu. Takie dane w sposób oczywisty budzą wątpliwości.

 

Gdy sprawdziliśmy wyniki uzyskane przez Azjatki, okazało się, że są faktycznie głęboko kontrowersyjne. Wszystko za sprawą tzw. „Armii Ma Junrena”, który w latach 90. stworzył team niepokonany na światowych bieżniach. W 2000 roku armia Junrena jednak nagle zniknęła z mapy biegów średnich, a to za sprawą wpadki dopingowej jego podopiecznych.

 

Aż sześć związanych z nim zawodniczek wpadło bowiem przed igrzyskami w Sydney na testach krwi. Nigdy nie uwodniono natomiast winy tym, które najlepsze rekordy uzyskały w latach 1993–1998. Rekord świata do dzisiaj zgodnie z przepisami IAAF należy do Yunxii Qu i wynosi 3:50.46 min. Jeśli światowe władze LA zdecydowałyby się jednak kiedykolwiek wykreślić wyniki Chinek, wówczas pierwsze trzy miejsca przypadną trzem białym zawodniczkom! Najlepsza z nich Rosjanka Kazankina legitymuje się rekordem 3:52.47 minuty. Współcześnie białe średniaczki także z powodzeniem przedzierają się do światowej czołówki pomimo silnej afrykańskiej ofensywy.

 

Skupmy się jeszcze na konkurencji męskiej. Tu 1500 metrów kojarzy się niezmiennie z nazwiskiem Marokańczyka Hichama El Guerrouja, który jest autorem równiutkiego rekordu świata 3:26.00 minuty. Najszybszy biały na tym dystansie Hiszpan Fermin Cacho jest w tabeli wszech czasów na miejscu siódmym z rezultatem 3:28.95 minuty. Obecnie w czołówce na miejscach 13 i 19 jest natomiast dwóch białych biegaczy – Willis i Manzano (wicemistrz olimpijski z Londynu 2012). Na ostatnich igrzyskach sensację sprawiła też biała Turczynka Asli Cackir, która wywalczyła złoty medal. Można śmiało przypuszczać, że biali jeszcze porządnie namieszają w czołówce na przestrzeni kilkunastu najbliższych lat.

 

7. 5000 metrów

Afrykańscy długodystansowcy, a szczególnie Etiopczycy i Kenijczycy, stanowią wyjątkową siłę w tej konkurencji. Do nich należą najlepsze wyniki zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Tutaj warto się zatrzymać i zwrócić uwagę na geograficzno-anatomiczny aspekt sukcesów zawodników

z krajów, które należą do Afryki Wschodniej. Specyficzny klimat i ukształtowanie terenu sprawiają, że ludzie tam żyjący w przeciwieństwie do Afrykańczyków z Zachodu posiadają dłuższe kończyny dolne, zdecydowanie węższe biodra i mniejszy procent tkanki tłuszczowej. Oznacza to, że są lepiej predysponowani do biegów długodystansowych.

 

Widać to wyraźnie, kiedy przeanalizuje się pierwszą czterdziestkę najlepszych biegaczy na 5000 metrów. Zawodnicy wywodzący się z Etiopii

i Kenii stanowią 80% najlepszych zawodników wśród mężczyzn i 60% wśród kobiet na tym dystansie. Jaki procent udziału mają w tym biegacze z Afryki Zachodniej, kolebki sprinterów? Co ciekawe, zerowy! Ta proporcja jest identyczna, jeśli spróbujemy poszukać biegaczy ze Wschodu w biegach sprinterskich. Czy wobec takich faktów można jeszcze sądzić, że o powodzeniu w biegach decyduje głównie ciężka praca?

 

Raczej powinniśmy to bezdyskusyjnie wykluczyć na rzecz bezwzględnej roli przede wszystkim anatomii wynikającej ze specyfiki klimatu, a dopiero potem ciężkiej pracy. 5000 metrów to już dystans bardzo długi i zdolności wytrzymałościowe odgrywają w nim rolę najważniejszą, zupełnie inaczej niż ma się to do dystansów 800 i 1500 metrów. A co z szansami białych w tej konkurencji? Jeśli chodzi o top listę wszech czasów, białego odnajdziemy dopiero na 44 miejscu (Niemiec Baumann, mistrz olimpijski z Barcelony

z rekordem 12:54.70 min). Tutaj widać kolejne podobieństwo do sprintu, gdzie najszybszy biały na 100 metrów plasuje się dopiero na 36 miejscu (Christophe Lemaitre z rekordem 9.92 sek.).

 

Jeśli przeanalizować aktualne listy, spotka nas jednak miłe zaskoczenie. Na 9 miejscu plasuje się Gallen Rupp, a na 11 Evan Jager, białe antylopy Ameryki jak nazywają ich niektórzy. Daleko im do wyników najlepszych, ale fakt ich obecności w czołówce gwarantuje, że nie będziemy musieli się obawiać o „czarne finały” w przyszłości. Fantastyczną wydaje się natomiast kwestia poprawienia rekordu świata na 5000 metrów przez jakiegokolwiek białego.

 

To, czego dokonał Etiopczyk Bekele w 2004 roku, jeszcze na długo pozostanie w pamięci świata. Jego rekord świata 12:37.35 minuty jest poza zasięgiem współczesnych mu rywali. Rekord kobiet, Etiopki Tirunesh Dibaby (14:11.15 min) jest podobnej wagi i raczej nie ma się co łudzić, że przypuści na niego atak jakakolwiek z białych zawodniczek. Najlepsza z nich w historii jest Rosjanka Shobukova z rezultatem 14:23.75 min. Dystans 10 kilometrów jest dla białych, ale marzenie o rekordzie świata to już prędzej kwestia odkrycia nowych technologii i dopingu aniżeli pojawienia się talentu pokroju etiopskich rekordzistów.

 

8. 10000 metrów

Ten dystans w większości także należy do Etiopczyków i Kenijczyków. Na 48 zawodników, którzy złamali barierę 27:00.00 minut wśród mężczyzn, tylko dwóch to biali (Galen Rupp i Chris Solinsky). Nie mają oni co liczyć na konfrontację z rekordem świata Kenenisy Bekele (26:17.53 min). Tracą do niego ponad 30 sekund, ale mają szansę powalczyć z nim o medale najważniejszych biegowych imprez globu. Na ostatnich igrzyskach Galen Rupp zdobył brązowy medal, na moskiewskim czempionacie był natomiast czwarty. Jak więc widać, można przebić się do czarnej czołówki, wprawiając w osłupienie nawet biegowych fachowców.

 

Podobnie jak u mężczyzn sytuacja wygląda u kobiet. Tutaj górę tabeli najszybszych okupują Etiopki z jednym, ale budzącym sporo kontrowersji wyjątkiem. Ten wyjątek to Chinka Wang Junxia, podopieczna oskarżanego o dopingowe kombinacje trenera Ma Junrena. Zdumiewa fakt, że IAAF do dzisiaj nie unieważnił jej „rekordu z kosmosu” jak zwykło się określać jej bieg z Pekinu w 1998 roku, gdzie Chinka osiągnęła oszałamiający rezultat 29:31.78 minuty. Do tego wyniku nie sposób się zbliżyć. Do dzisiaj trwają spory, czy sędziowie nie pomylili się przy liczeniu okrążeń w trakcie biegu Chinki.

 

To, co niezaprzeczalne, to autentyczność statystyki: jej drugi najlepszy wynik na dystansie 10 kilometrów jest aż o 1:18 minuty gorszy! Druga na listach najlepszych Etiopka Meselech Melkamu (29:53.78 min) mówi natomiast wprost, że wynik Azjatki to pomyłka. W takim wypadku duże wyrazy uznania należą się piątej na listach wszech czasów białej Brytyjce Pauli Radcliffe, która do Melkamu traci zaledwie 7 sekund! Druga po Radcliffe Shalane Flanagan (30:22.22 min) jest 17. Czy na dystansie

10 kilometrów jest więc możliwy biały rekord świata? Jeśli IAAF anuluje rekord Chinki, śmiemy twierdzić, że tak.

 

9. Maraton

Tutaj zaczniemy od mocnego uderzenia, a mianowicie od przypomnienia (co niektórym), że rekord w kobiecej konkurencji 42 195 metrów należy do przywołanej wyżej Pauli Radcliffe. Rekord Brytyjki został w 2003 roku określony jako jeden z najwspanialszych rekordów wszech czasów! Wielu się pewnie zastanawia, jak to w ogóle możliwe, że biała zawodniczka wyprzedziła w wyścigu po rekord lepiej predysponowanych zawodników

z Kenii i Etiopii. My także się nad tym zastanawiamy.

 

Dość wysoki wzrost (175 cm), niski poziom tkanki tłuszczowej i rzucające się w oczy długie nogi to jej zauważalne przymioty. Nie sposób nam ocenić walorów wewnętrznych, takich jak na przykład wytrzymałość, ale można w życiorysie Pauli odnaleźć coś, co wzbudzi pewne kontrowersje. Tą rzeczą jest astma, na którą Paula choruje od 14 roku życia. Trudno jednak podejrzewać Radcliffe o jakiekolwiek korzyści z tego wynikające, biorąc pod uwagę fakt, że w czołówce najlepszych zawodniczek jest znacznie więcej białych kobiet.

 

Analizując fenomen Brytyjki, powinniśmy się raczej skupić na jej dzieciństwie, pasji i naturalnych zdolnościach, które wyniosły ją z czasem na wyżyny sportowej kariery. Będąc przy maratonie, przyjrzyjmy się teraz męskiej konkurencji. W niej bowiem zauważalny jest zwrot o 360 stopni.

 

O ile w kobiecym maratonie można odnaleźć aż cztery białe zawodniczki

w pierwszej dziesiątce, to w męskim nie znajdziemy ani jednego białego w pierwszej czterdziestce. Tutaj znowu rządzą bowiem zawodnicy z Kenii

i Etiopii, znowu Afryka Wschodnia na czele z sensacyjnym rekordzistą z tego roku Wilsonem Kipsangiem (2:03.23 h). Typowo białych możemy natomiast odnaleźć dopiero na 66 miejscu (Amerykanin Ryan Hall, 2:06.17 h). Dysproporcja pomiędzy obecnością białych i czarnoskórych biegaczy jest więc w maratonie ogromna. Trudno też spodziewać się jakichś białych sensacji na przełomie najbliższych kilku lat.

 

10. To nie rasa, ale geografia determinuje nasze zdolności

Powyżej opisaliśmy szanse i perspektywy dla białych zawodników we wszystkich typowo biegowych konkurencjach. Wniosek ogólny jest taki, że pochodzenie i geny odgrywają w biegach rolę szczególną. Mówiąc najkrócej, żeby być znakomitym sprinterem, najlepiej jest mieć korzenie

w Afryce Zachodniej, natomiast żeby być świetnym długodystansowcem, najlepiej posiadać przodków z Afryki Wschodniej. Te dwa kontynentalne regiony podzieliły biegowy świat na dwie części: uprzywilejowaną czarną

i próbującą jej dorównać białą część.

 

Co zdecydowało, że to Afryka stała się kolebką największych talentów

w bieganiu? Odpowiedź jest prosta: warunki tam panujące. Wysoka temperatura i nasłonecznienie, suchy klimat, trudne warunki osiedleniowe

i wynikające z tego specyficzne zmiany adaptacyjne, jak na przykład duża powierzchnia wymiany termicznej, długie nogi itd. Ktoś powie, że Jamajka nie leży w Afryce, skąd więc mamy te statystyki? Świat nauki przyjrzał się jednak przodkom Jamajczyków i wynika z tego jednostronny wniosek, że

w przygniatającej większości mieli oni swoich dalekich krewnych w Afryce Zachodniej. Jest jeszcze jedna rzecz, która zaskakuje. To nierównowaga płci, jeśli chodzi o czołówkę we wszystkich konkurencjach.

 

U mężczyzn bowiem najlepsi biali biegacze stanowią zaledwie 6% wszystkich zawodników ścisłej góry tabeli (274 białych w stosunku do

18 czarnoskórych). U kobiet natomiast białe zawodniczki stanowią aż 35% wszystkich najlepszych zawodniczek (171:93). O ile więc wśród mężczyzn zauważalna jest ogromna dysproporcja sił, to u kobiet można odnotować pewną równowagę. Skąd takie wyniki? Świat nauki nigdy nie poddał tego analizie i w dużym stopniu możemy polegać tutaj na własnej intuicji. Pewne znaczenie może mieć tu jednak dojrzałość płciowa, która, co już dowiedzione, zdecydowanie wcześniej jest osiągana u kobiet.

 

Niewykluczone, że choć białe kobiety wciąż w większości raczej przegrywają, to dzięki dojrzałości (która u białych kobiet jest tylko minimalnie późniejsza) mogą w niektórych dyscyplinach odgrywać znacznie większą rolę (800 metrów), a nawet dominować (1500 metrów, maraton). Zjawiskiem sprawdzonym w antropologii jest ogólnie wcześniej występująca dojrzałość u kobiet i ogólnie szybsze dojrzewanie, jeśli chodzi o czarnych. Można

z tego wysunąć wniosek, że kobiety mają większe (i szybsze) szanse dogonić czarnoskórych niż mężczyźni, którzy dojrzewają zdecydowanie wolniej.

 

REKLAMA
16-krotny Mistrz Świata Jarosław Olech stosuje Nr 1 na wzrost siły i masy mięśniowej
Darmowa dostawa!
+ Indywidualny plan dietetyczny + Poradnik treningowy