Nikt nie myślał, że tak nowa dyscyplina sportowa jak Street Workout zbierze tylu zwolenników. Ostatnio organizowana jest niesamowicie duża ilość zawodów – nie potrafię nawet wymienić ich wszystkich. Jest ich tyle, że człowiek po prostu nie jest w stanie wszystkich odwiedzić i wziąć w nich udział, szczególnie ze względu na koszty, jakie generują oraz brak czasu. Dzisiejszy artykuł będzie o Czech Calisthenics Workout Battle.


SPIS TREŚCI:

1. Street Workout – zawody. Gdzie tym razem?

2. Olomouc – miasto, które was zaskoczy

3. Nietypowe zawody

4. Znowu na podium

Indywidualne plany
dietetyczne i treningowe
-23 kg -23 kg -7 kg -25 kg -7 kg +13 kg -15 kg -23 kg -6 kg -18 kg -10 kg -11 kg już od 39,99 zł za miesiąc



1. Street Workout – zawody. Gdzie tym razem?

Gdzie mnie poniosło tym razem? Otóż miałem niesamowitą okazję i przy-jemność startować w zawodach, które odbywały się w Czechach. A orga-nizatorem był nie byle kto inny, a osoba, która zyskała autorytet dzięki podejściu do treningów i wykonywaniu treningów siłowych z niezwykłymi rezultatami - Adam Raws. Jeżeli ktoś go nie zna, to już wyjaśniam. Jest to jeden z niewielu zawodników, który preferuje stricte siłowy styl, tak w ćwi-czeniach bazowych, jak i freestyle.


To osoba, która udowodniła, że dzięki ćwiczeniom kalistenicznym można zbudować masę mięśniową, a dokładnie mówiąc „suchą masę mięśniową”. Miałem zaszczyt poznać wielu dobrych zawodników, ale była jedna osoba, którą zawsze podziwiałem i cieszę się, że pojawił się on na tych zawodach. Na jakiś czas zniknął z sceny SW przez dużą ilość pracy. Mam na myśli zawodnika z Ukrainy – Eugeni Sherbina.


Często na forum powstają dyskusje na temat wzrostu przy freestyle. „Wyższy ma większą dźwignię, ma trudniej” . Dlatego zapraszam do obejrzenia filmików z udziałem tego 2-metrowego „monstrum”. Jak ktoś ma siłę i dużo trenuje to nie ma żadnych wymówek. I on udowadnia to lekkością, z jaką wykonuje różne elementy.



2. Olomouc – miasto, które was zaskoczy

Miasto, w którym odbywały się zawody, trochę mnie zaskoczyło. Z Krakowa mieliśmy jakieś 3 godziny drogi do miasta Olomouc (Ołomuńca). Dlaczego napisałem, że mnie zaskoczyło? Po dotarciu na miejsce nie zapowiadało się na to, że będzie co zwiedzać, jechaliśmy zwykłymi uliczkami. W pewnym momencie zapytałem nawet narzeczonej, co to za miasteczko? – „Maksym, przecież to jest miasto!”. Po dotarciu do hotelu sprawdziliśmy, że do centrum mamy około 10 minut pieszo.


Nic nie zapowiadało, że będzie tak ciekawie. Jednak mocno się myliłem! Minęliśmy pierwszą uliczkę bliżej centrum i poczułem się, jakbym przeniósł się paręset lat wstecz - niewysokie budynki, droga wszędzie wyłożona była starą kostką. Każdy zakątek przypominał o historii. Starówka - bardzo ładna, kolorowa, czysta – była kropką nad i.


Fabryka Siły Sklep

Byłem zwłaszcza zachwycony Kolumną Przenajświętszej Trójcy. Została wpisana na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Została wzniesiona w latach 1716–1754. Jej trzypiętrowa podstawa jest otoczona 18 rzeźbami świętych i 14 płaskorzeźbami. Na najwyższym piętrze stoją święci związani z ziemskim życiem Jezusa – św. Anna i św. Joachim, św. Józef, św. Jan Chrzciciel. Są tam również umieszczone figury św. Wawrzyńca i św. Hieronima. Piętro środkowe jest poświęcone świętym morawskim i czeskim.


Na najniższym piętrze są inni święci. Przeważnie czytam krótki opis miasta, do którego jadę i jestem przygotowany na to, co mogę zobaczyć. Tym razem tego nie zrobiłem i byłem pozytywnie zaskoczony. Spacerując bocznymi uliczkami, czułem się jak na krakowskim Kazimierzu.


3. Nietypowe zawody

Zawody odbywały się bardzo nietypowo, ponieważ rejestracja zaczęła się dopiero koło 14, same zawody rozpoczęły się około 15, a mój start był wyznaczony  na godzinę 15:30. Zawody miały stricte siłowy styl – siłowy freestyle – w końcu coś dla mnie. Z racji, że wiedziałem, o której będę startował, mogłem racjonalnie ułożyć posiłki. Czułem się bardzo dobrze i co najważniejsze, pogoda była odpowiednia. Świeciło słońce, ale obyło się bez upałów. Ja startowałem w kategorii średniej od 75 kg do 85 kg.


Wystąpiła pewna nowość w tym sporcie, bo przeważnie kategorii nie ma. Moja waga to 78,1 kg. Byłem bardzo zdziwiony, bo spodziewałem się koło 80. Wprowadzono jeszcze jedną rzecz, mianowicie zawodnik mógł schodzić z konstrukcji tylko jeden raz, jeżeli wykonywał to więcej razy, to otrzymywał punkty ujemne. Każdy uczestnik miał 2 wejścia po 90 sekund, z czego 2. wejście mogliśmy wykonywać tylko na poręczach. Dlatego sędziowie zwracali uwagę na jak najdłuższą kombinację elementów.


Zawodnicy pokazywali niesamowity poziom i cieszę się, że miałem okazję wystartować w tych zawodach.


4. Znowu na podium

Jak mi poszło? Powiem, że pierwszy raz przed pierwszym startem zjadł mnie stres. Nie wiem, czym było to spowodowane, ale naprawdę nie mogłem się opanować. Pewnie przez to, że sędziowały osoby z dużym doświadczeniem i chciałem wypaść jak najlepiej. Nie zawaliłem całkowicie pierwszego występu, ponieważ  wszystko wykonywałem płynnie, jednak nie udało się zatrzymać fronta, co mnie bardzo zdziwiło, ponieważ w 2. rundzie siadło idealnie! Nie mogłem tego przeboleć.


Ale po tym, jak usłyszałem, że dali mi ksywkę –Fabryka Siły”, pojawił mi się banan na twarzy i już w 2. rundzie pokazałem, na co mnie stać. Myślę, że wypadłem najlepiej w tej rundzie. Zrobiłem rozgrzewkę przed pierwszym występem, ale tak naprawdę dopiero po poczułem całą siłę. Teraz już wiem, że muszę lepiej się rozgrzać, bo to też może być powód, dlaczego poszło mi gorzej w pierwszej rundzie. Ogólnie swój start oceniam jako udany, zająłem 2 miejsce i fajnie się bawiłem.