
Do zmiany zmotywowały mnie przede wszystkim stan zdrowia oraz waga, która była już zdecydowanie za wysoka. Dodatkowo miałem kłopoty z bólem pleców – dosłownie czołgałem się do łóżka. To właśnie wtedy pomyślałem, że najwyższa pora coś zmienić. Wiedziałem, że muszę wzmocnić swoje ciało i zacząć chodzić na siłownię.
Na początku działałem samodzielnie, bez planu i bez diety. Jedynie się
zniechęciłem, bo nie wiedziałem, co dokładnie robić i jakie partie ćwiczyć
danego dnia. Przede wszystkim nie chciałem ćwiczyć na maszynach, bo po
prostu mnie to nudziło. Wiedziałem, że ćwiczenia muszą być wielostawowe,
angażujące wiele partii mięśni naraz.
Szukałem informacji w internecie i tak trafiłem na kalistenikę – po prostu
też chciałem tak potrafić! Postanowiłem napisać do Fabryki Siły z zapytaniem, czy eksperci zajmują się tego typu treningami. Okazało się, że
tak.
Najtrudniejsze były początki: poukładanie wszystkiego oraz dostosowanie
treningów i diety do pracy i opieki nad dziećmi. Zmęczenie dawało o sobie
znać, kusiło, by położyć się na kanapie, ale nie poddawałem się i robiłem
swoje.
Z czasem weszło mi to w nawyk. Teraz denerwuję się, gdy muszę przenieść
trening na inny dzień. Ciężko mi zrezygnować z aktywności, w której mogę
się wyżyć i poczuć ogromną satysfakcję – nawet jeśli wiąże się to z
późniejszymi zakwasami.
Na początku byłem mocno ukierunkowany na cel i chciałem osiągnąć go jak
najszybciej. Teraz myślę inaczej. Oczywiście cel jest ważny, ale pokochałem
samą drogę. Odpuściłem presję, że wszystko musi być „na już”. Działam
spokojnie – za każdym razem staram się coś poprawić, by było jeszcze
lepiej. W doskonaleniu drobnych szczegółów, które ostatecznie składają się
na duży efekt, pomagają mi eksperci, za co jestem bardzo wdzięczny.