Parówki to jedne z najpopularniejszych, a zarazem najbardziej krytykowanych produktów. Z jednej strony – są uwielbiane przez dzieci,

a dla dorosłych stanowią najszybszy pomysł na śniadanie czy kolację.

Z drugiej – ciężko o drugi produkt z tak zszarganą opinią. Po której więc stronie leży prawda?


SPIS TREŚCI:

1. Czym tak naprawdę jest parówka?
2. MOM, czyli „mięso oddzielone mechanicznie
3. Parówki – czym kierować się podczas zakupu?

Indywidualne plany
dietetyczne i treningowe
-23 kg -23 kg -7 kg -25 kg -7 kg +13 kg -15 kg -23 kg -6 kg -18 kg -10 kg -11 kg już od 39,99 zł za miesiąc



1. Czym tak naprawdę jest parówka?
To rodzaj kiełbasy w formie homogenizowanej, czyli takiej, do produkcji której wykorzystuje się bardzo rozdrobnione surowce. Analizując skład typowej parówki, warto odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: „ile jest mięsa w mięsie?”. Nagonka na ten produkt spożywczy nie jest nieuzasadniona – większość parówek w zastraszającej ilości zawiera wszelkie możliwe substancje – zapychacze, a w niewielkim stopniu – mięso. Co więc, oprócz mięsa, można znaleźć w tym przysmaku wielu z nas?

– emulsja, na etykiecie występująca również pod nazwą „skórki” – już samo określenie daje pewność, iż nie jest ona niczym dobrym; to zmielone surowe skórki wieprzowe lub drobiowe, dzięki którym parówka jest tańsza, ale i gorszej jakości;


– fosforany – E450, E451 i E452 – jeśli są wymienione w składzie parówek – lepiej zrezygnować z ich zakupu; dla producentów fosforany są świetnym zapychaczem – powodując pęcznienie białka, pozwalają na dodanie większej ilości wody; dla dzieci fosforany są blokadą dla wapnia szczególnie ważnego w ich diecie – uniemożliwiają jego wchłanianie, co ma również znaczenie w żywieniu dorosłych, ze względu na ryzyko osteoporozy;


– pozostała chemia – oprócz fosforanów, nietrudno znaleźć również: azotyny i azotany, emulgatory, zagęszczacze, wzmacniacze smaku – lista tego typu substancji może być długa;


– zapychacze – pozwalające producentom na obniżenie kosztów produkcji; wśród nich najczęściej stosuje się: skrobię ziemniaczaną, kaszę mannę, soję czy tłuszcz zwierzęcy.


Czy nadal uważasz, że parówki to dobry wybór?


2. MOM, czyli „mięso oddzielone mechanicznie”
To termin już dość rozpowszechniony i niestety często stosowany przez producentów żywności. Dla nich – sposób na tanią produkcję, dla konsumenta – produkt najniższej jakości i niestety – cecha charakterystyczna dla większości parówek. Kupując produkt zawierający

w swoim składzie MOM, decydujemy się na spożywanie nie mięsa, a swego rodzaju odpadu. Bo „mięso oddzielone mechanicznie” powstaje z tych części, które teoretycznie nie nadają się do spożywania – skór, grzbietów czy skrzydeł. Wbrew powszechnej opinii – w przypadku drobiu nie wolno używać łap oraz skóry szyi i głowy, a w przypadku mięsa innego rodzaju – kości i ogonów.


Tego typu mięsno-kostne odpadki są przeciskane przez specjalne sita, co prowadzi do powstania tłuszczowo-mięsnej masy, w której znajdują się również chrząstki. W ostatnim etapie produkcji masa ta jest przekształcana w jednolitą papkę, idealnie nadającą się do produkcji, na przykład, parówek.

Choć definicja –mięsa oddzielanego mechanicznie” jest odstręczająca, tak naprawdę masa ta bije rekordy popularności i jest powszechnie używana przez producentów. Warto czytać etykiety kupowanych parówek – niestety bez problemu można znaleźć takie, które zamiast prawdziwego mięsa mogą zawierać nawet 70% MOM.


3. Parówki – czym kierować się podczas zakupu?
Czy parówki powinny być zupełnie wyeliminowane z naszej diety? Niekoniecznie. Choć warto ograniczyć ich spożywanie do minimum, nie musimy z nich zupełnie rezygnować. Jak w większości przypadków – warto zachować zdrowy rozsądek i przekonać się do czytania etykiet. Oto najważniejsze zasady:

– najistotniejszym elementem jest ilość mięsa – jeśli na pierwszym miejscu widnieje MOM, bądź zawartość mięsa jest minimalna – należy zrezygnować z zakupu takiego produktu; najwyższej jakości parówki zawierają ponad 70% mięsa, a można znaleźć nawet te z ponad 90% jego zawartością;


– obecność fosforanów w składzie jest wystarczającym powodem do odłożenia produktu na półkę;


– warto wybierać parówki bez tak zwanej emulsji, czyli zmielonych skór, ale jeśli już występuje – powinna stanowić maksymalnie 10% składu;


– parówki z wizerunkiem dzieci, sugerujące, iż są lepsze jakościowo, to najczęściej chwyt marketingowy – warto przeczytać skład, ponieważ zazwyczaj nie różni się on niczym od składu najtańszych parówek;


– parówki cielęce są raczej mitem niż stanem faktycznym – cielęcina jest drogim mięsem, dlatego raczej nie używa się jej do produkcji parówek; nie przeszkadza to jednak producentom do tworzenia „parówek cielęcych”, których cena jest dużo wyższa od drobiowych czy wieprzowych, a za-wartość cielęciny w nich sięga… około 3%;


– kupując parówki na wagę, mamy prawo poprosić sprzedawcę

o przedstawienie ich składu.


Jak widać, powszechne negatywne opinie o parówkach nie są bezpodstawne. Choć tanie, szybkie i całkiem smaczne – najczęściej są jednym z najgorszych wyborów żywieniowych. Jednak nie oznacza to, że musimy rezygnować z nich w 100%. Warto jednak zachować uwagę i nie nabierać się na chwytliwe hasła producentów, sugerujące, iż ich produkt jest najwyższy jakościowo. Przy wyborze parówek postawmy na swoją wiedzę – czytajmy etykiety i porównujmy składy. Znalezienie tej dobrej parówki za pierwszym razem może być trudnym zadaniem, ale na pewno nie niemożliwym.