Chorujesz na cukrzycę I lub II stopnia i masz przed sobą debiut w półmaratonie lub maratonie? Przed takim wyzwaniem może stać w Polsce nawet 100 tysięcy diabetyków, a to z uwagi, że moda na bieganie jest w naszym kraju coraz większa. Poniżej opis doświadczenia, jakie zebrał w tej materii nie kto inny jak właśnie chorujący na cukrzycę I typu.

 

SPIS TREŚCI:

1. Cukrzyca a zawody

2. Cukrzyca vs maraton – dzień przed startem

3. W dniu startu

4. Co zabrać na start?

5. Jak zabezpieczyć stopy?

6. Opaska na rękę

Indywidualne plany
dietetyczne i treningowe
-23 kg -23 kg -7 kg -25 kg -7 kg +13 kg -15 kg -23 kg -6 kg -18 kg -10 kg -11 kg już od 39,99 zł za miesiąc

 

 

1. Cukrzyca a zawody

Z cukrzycą i zawodami nie ma łatwo. Do podniesienia poziomu cukru w dniu zawodów poważnie przyczyniają się stres i adrenalina. Potrafią one rozchwiać glikemię do poziomu 400, a nawet 500 mg/dl. Co gorsza, ciężko jest nad tak wysokim poziomem zapanować. Iniekcje insuliny mało pomagają. Wszystko, co uda się obniżyć, za chwilę znowu zostanie podbite przez kolejny wyrzut adrenaliny.

 

Taki stan rzeczy powoduje dodatkowe zmartwienia. Zastanawiamy się, czy jest sens startować z poziomem +200 mg/dl, czy wstrzykiwać przed startem dodatkową porcję insuliny, czy jeść, skoro każdy produkt jeszcze bardziej pogarsza nasz cukier? Pytań i refleksji są setki, a czasu do zawodów coraz mniej. Poniżej odpowiadamy na pytanie, jak radzić sobie z takimi rzeczami w dniu startu.

 

2. Cukrzyca vs maraton – dzień przed startem

Półmaratony oraz maratony startują zazwyczaj w godzinach 8–11. Kluczowe w tym kontekście jest nasze zachowanie żywieniowe poprzedzające dzień startu. Naszym zadaniem jest bowiem podać ostatnią dawkę insuliny szybkodziałającej 2 godziny przed snem i długodziałającej obowiązkowo przed godziną 23.

 

Przestrzeganie powyższych godzin jest kluczowe w kontekście zachowania tzw. rezerw insuliny w dniu startu. Należy też założyć strategię nie podawania insuliny w okresie od przebudzenia aż do ukończenia biegu. Ostatnia iniekcja ma mieć miejsce o 22.

 

Dzień przed startem należy skupić się na węglowodanach. Dobrymi pomysłami na posiłek w ciągu dnia są:

– ryż z bananem i jogurtem z dużymi kawałkami owoców;

– spaghetti z sosem (bez fasoli);

– naleśniki z bananem i dżemem;

– kajzerki z masłem orzechowym.

 

Oczywiście nie należy przesadzać tutaj z ilościami. Wszystko w granicach dającego się kontrolować cukru.

 

3. W dniu startu

Najlepiej obudzić się 3,5–4 godzin przed startem. Względem jedzenia nie należy eksperymentować i wybrać produkt bogaty w węglowodany. W moim przypadku od lat sprawdza się zawsze ten sam schemat. Dwie bułki (każda przedzielona na pół) z dżemem lub masłem orzechowym, a do tego kawa

z dwoma małymi łyżeczkami cukru. Do godziny przed zawodami zjadam też rogalika z czekoladą. `

 

Zawsze po przebudzeniu sprawdzam cukier. Jeśli jest w okolicach 100 mg/dl, to czuję satysfakcje, że dobrze zacząłem, a potem będzie już tylko lepiej. Nie podaję insuliny. Spożyte węglowodany podniosą mi cukier do 250–300 mg/dl. Wszystko to jednak zostanie spalone potem w „ogniu wysiłku” na trasie.

 

Tlenowy charakter wysiłku uwrażliwia komórki w tak silny sposób, że do pewnego momentu pochłaniają one cukier bez udziału insuliny, a po pewnym czasie zaczynają to robić przy udziale jej rezerw w postaci podanej o 22 insuliny długodziałającej. Warto mieć to na uwadze i zabezpieczyć się w kilka żeli energetycznych i batona.

 

4. Co zabrać na start?

Zawsze biegam z niebieską saszetką mocowaną na przodzie. Umieszczam w niej pięć żeli energetycznych i jednego batona. Do tego dochodzi komórka. Saszetka jest wodoodporna, dlatego nic nie ryzykuję, kiedy wbiegam pod strefę natryskową lub wylewam na siebie butelkę wody.

 

Nie ryzykuję też roztopieniem batona, jak to ma w przypadku tzw. nerek. Na trasie nawet pomimo niepodania insuliny i tak dopada mnie uczucie spadku cukru. Wówczas zapobiega wszystkiemu zjedzenie batona oraz jednego żelu. Resztę zużywam w zależności od potrzeb.

 

Na trasie co 5 kilometrów są rozlokowane stanowiska z wodą i izotonikami. Przed startem zawsze zapoznajcie się z regulaminem biegu. Jest

w nim mowa o tym, na którym kilometrze będą rozlokowane także punkty żywieniowe (banany, kostki cukru i czasami także kawałki czekolady).

 

Pewnie interesuje was, jakie mam cukry na mecie? Zawsze poniżej 100 mg/dl. Pokazuje to tylko, jak ważna jest strategia zrezygnowania z porannej porcji insuliny. Najniższy odnotowany poziom, jaki miałem, to 35 mg/dl po półmaratonie. Było to jednak na początku mojej przygody z bieganiem i co gorsza podawałem wówczas insulinę przed startem do śniadania.

 

5. Jak zabezpieczyć stopy?

Stopa cukrzycowa to jedno z największych zagrożeń związanych z byciem diabetykiem i brakiem odpowiedniej uwagi. Osobiście nie wyobrażam sobie wyruszenia na start bez zabezpieczenia stóp kremem ochronnym zapobiegającym powstawaniu odcisków. Warto wybrać ten, który zapobiegnie odciskom i zgrubieniom oraz wmasować go nie tylko

w stopy, ale dokładnie w każdy palec.

 

Skarpetki nie powinny być grube, nie powinny być też za cienkie. Obowiązkowo muszą sięgać poza cholewkę buta tak, żeby uniknąć niepotrzebnych obtarć ścięgna Achillesa. Co do butów, to preferuję buty

z cieńszą podeszwą na śródstopiu. Wybierając te, których konstrukcja jest całkowicie bezszwowa na pięcie, mamy wręcz pewność, że nie nabawimy się żadnych obtarć.

 

6. Opaska na rękę

Zapewne znane są wam charakterystyczne dla cukrzyków opaski z hasłem „Jestem cukrzykiem. Podaj mi coś słodkiego lub wezwij pogotowie”. Na trasie biegów wciąż zdarzają się przypadki zasłabnięć diabetyków. Co, jeśli zemdlejemy? Co, jeśli damy się porwać emocjom i zamiast skupienia się na zdrowiu skoncentrujemy się wyłącznie na rywalizacji?

 

Zabierajmy ze sobą takie opaski na start. Dzięki nim już niejeden uratował sobie życie. To wszystko w temacie biegów długich. Polecam także drugi nasz artykuł traktujący o temacie cukrzycy: http://www.fabrykasily.pl/bieganie/bieganie-a-cukrzyca

Niech zdrowie i szybkość będą z wami!